Rudej Maści Królowa Oksana.

img_5157_m

Skąd wzięła się ta Maruda Oksa u mnie ? 

Zebrało mi się na wspominek, bo to właśnie mniej więcej o tej porze roku, blisko 4 lata temu podjęłam decyzję o przygarnięciu psa na tymczas, z racji tej nade okrutnej i zimnej pory roku. Wszyscy doskonale wiedzą, że zima w schorniskach zbiera swoje żniwa wśród słabszych, schorowanych czy starszych psów. Byłam jeszcze wtedy studentką, mieszkałam w wynajmowanym pokoju, z bezwzględnym zakazem zwierząt, bo mieszkanie niby wysoki standard – bo okna plastikowe, na podłodze jednak linoleum i fornirowana wysokopołyskowa meblościanka. Moje serce krwawiło na widok każdego psiego nieszczęścia, więc wchodzę na stronę Fundacji Animalia z Poznania (https://www.facebook.com/FundacjaAnimalia/?fref=ts) i oglądam zdjęcia tych Futrzaków. Płaczę już na 1 stronie, tymczasem do obejrzenia jeszcze 10. Z ciężkim sercem wybrałam najmniejszą suczkę na świecie pamiętam, z wyłupiastymi oczami, czarna Kundlica bodajże Hopi. Piszę zatem mejla w sprawie suczki Hopi, odpowiedź niestety negatywna – Hopi jest już na tymczasie i szuka tylko domu stałego. Na stałe nie mogę, dzwonię zatem i pytam, czy mają równie miniaturowego pieseła, bo warunki mam jakie mam. Mają dwa psy, ledwo co odłowione, z lasu pod Puszczykowem chyba, przekazane na kwarantannę.
– Przywieziemy suczkę, mniej żywiołową od tego tego drugiego Delikwenta.
– OK.

No i przyjechała Ruda Paskuda.

Byście zobaczyli Oksane – 5 kilo może wagi, włos napuszony, podszerstek się sypie, każde żebro na wierzchu łącznie z jednym krzywo zrośniętym i wystającym. Zapach wiadomo lasu i zimy, więc pod prysznic z Kundlem. Stoi Oksa, ani nie drgnie w tej wannie. Przeleżała dwa dni na dywaniku pod oknem balkonowym.
Widać, średnio jej się podobało różowe legowisko z kokardą, w ogóle średnio się jej chyba podobała ta całą sytuacja. Wyszło szydło z worka już na pierwszym spacerze – dzik nie pies na smyczy, myślę – nauczy się, prędzej czy później, teraz niech robi co chce musi się przyzwyczaić do nowego lokum, jest nowa, biedna, chuda i znowu łzy co też ten pies musiał przejść w tym lesie ! Po dwóch tygodniach podpisałam papiery adopcyjne Oksy, bo dałabym sobie ręke odciąć, że przecież to tylko JA moge zapewnić jej najwspanialsze warunki na świecie.

Nic bardziej mylnego, wychowałam Małego Podstępnego Potwora.

Nauka chodzenia na smyczy trwa już 4 lata – bez rezultatu. Wszystko poniżej 1m jest dla Oksy potencjalnym zagrożeniem, nawet małe dzieci w kombinezonach, reklamówki i kosze na śmieci. Oksana nie chodzi na spacery, Oksana chodzi na patrole, szczeka na wszystko i wszystkich, jeży się od czubka nosa po ogon, widać ma misję. Jak widzi gołębia przypomina się jej, że to jej obiad sprzed kilku lat – należy go teraz upolować. Oksa na palcach jednej łapy może zliczyć swoich czteronożnych znajomych – nie lubi towarzystwa, nie lubi psów, jeży czy szynszyli. Nikogo.

Śmieje się z niej trochę, bo jest Małym Wielkim Psem, gdyby mogła to by weszła ze mną pod prysznic i zjadła cebule, myśląc, że to smakołyk. Co dziwne, lubi podróżować, szczególnie nad morze lub w nasze rodzinne strony pod Kraków.
Rozpuściłam Małą Bestię, brak konsekwencji i jej maślane oczy niestety sprawiły, że przejęła nade mną kontrolę i w stadzie jest na równi ze mną, gdyby nie nasz Paweł, Oksa pewnie jadłaby ze mną z jednego talerza. Trzyma ją w ryzach, i dobrze. Zalecam Wam jednak odrobinę dyscypliny, nawet dla najbardziej pokrzywdzonych Burków w Waszych domach. Inaczej skończycie jak ja.

No oczywiście na koniec i zachęcamy do pomocy najbardziej potrzebującym psom, można wspomóc grosikiem, karmą, zawieźć koc, lub pojechać po prostu na spacer z Delikwentem, np. w Gaju https://www.facebook.com/Fundacja.Dr.Lucy/

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *